Znajdź mnie na Facebooku
27.11.2014

Przed snem czytam. W moim studenckim pokoju, na rozkładanym fotelu, gdzie pewnie ktoś kiedyś się kochał. Na parapecie leżą książki, ich ilość się powiększa. W każdej zakładka. Zależy od wieczoru i ochoty. Na coś albo kogoś. Kaloryfer ustawiam na piątkę.


Biblioteka w moim małym mieście nie wygląda zachęcająco, nie ma tam nowości, śmierdzi i są stare komputery, a jednak mnie tam ciągnie. Zapytałem kiedyś o Mariusza Szczygła. Tęga kobieta spojrzała na mnie zza okleinowej ala' lady i zapytała, kto to. Od tamtej pory nie pytam już o nic, tylko wchodzę i wybieram. Kiedyś przeważały skandynawskie kryminały, teraz sięgam na półkę z pisarzami polskimi. Czasami eksperymentuję, później tego żałując (nie czytajcie Życie jest gejem).

Są pisarze, których książki pachną. Pilch pachnie papierosami, Stasiuk południową podróżą, a zapachy reportaży z Made in Poland przeplatają się. Niektóre śmierdzą, ale ładnie. Są też bezzapachowe, które czytam beznamiętnie. Po dwie, trzy strony. I idę spać nieporuszony. Z zapachem żelu pod prysznic i szamponu z Niwei.

Tylko wiersze pachną zawsze. Porozrzucane słowa na kartkach trzeba łapać, bo uciekają. Lubię to robić. Obracać kolejne kartki, oglądać okładkę, odkładać na chwilę, robić przerwę na łyk herbaty. Niedługo może wydam coś od siebie, książkę z rozproszonymi słowami. Mam nadzieję, że ktoś kiedyś poukłada je sobie w głowie, a później zaśnie czując. 



Skomentuj







- Copyright © Jakub Jurkiewicz -

Designed by Adam Morawski