13.02.2015
Dopijam kawę i powoli zbieram się do pracy. Kupiłem sobie nawet fioletowe, lekkie trampki, żeby było wygodniej. Wyrzucam do kosza papierek po czekoladowym batoniku, związuję włosy i nagle okazuje się, że zostało jeszcze pół godziny do wyjścia. Co zrobić z takim czasem? Może by napisać kilka słów na zakurzonym blogu, który powoli umierał gdzieś na końcu Internetu?
Oto i one.
Kanapka. BMI, BIT, czy PMS?
Kilka dni temu odwiedziłem sieciówkę z żarciem. Nic specjalnego, kilka kanapek na ciepło, a w tym ta za osiem złotych. Poproszę. Myślałem, że to proste. Nic bardziej mylnego. W pół minuty nauczyłem się więcej asertywności, niż przez całe swoje życie.
- Poproszę kanapkę. Tę za osiem złotych bez tych pięciu groszy.
- BMI czy TMBI?
- Czym one się różnią?
- Ta ma bekon, pomidora i ogórka, a ta druga ma szynkę, ale może pan sobie powybierać warzywa.
- Tą drugą.
- Podwójny ser?
- Nie.
- Podwójna szynka?
- Nie.
- Podwójny sos?
- Nie.
- Podwójne warzywa?
- Nie.
- Podwójne czekanie?
- Tak.
I tak oto moja asertywność wzrosła do poziomu, do jakiej może wzrosnąć asertywność. Była ciepła i smaczna. Kanapka również. Klient za mną asertywności nie miał tyle, co ja. I na wszystkie pytanie odpowiedział twierdząco. Nie doczekałem się momentu, w którym płacił, ale podejrzewam, że był nieco zdziwiony, kiedy z ośmiu zrobiło się dwadzieścia pięć złotych.
Subway'u, cenię was za świeżość, szybkość i jakość, ale jakbym chciał podwójne składniki, wziąłbym większą kanapkę.
Dziękuję za uwagę, której nie potrzebuję.
Oto i one.
Kanapka. BMI, BIT, czy PMS?
Kilka dni temu odwiedziłem sieciówkę z żarciem. Nic specjalnego, kilka kanapek na ciepło, a w tym ta za osiem złotych. Poproszę. Myślałem, że to proste. Nic bardziej mylnego. W pół minuty nauczyłem się więcej asertywności, niż przez całe swoje życie.
- Poproszę kanapkę. Tę za osiem złotych bez tych pięciu groszy.
- BMI czy TMBI?
- Czym one się różnią?
- Ta ma bekon, pomidora i ogórka, a ta druga ma szynkę, ale może pan sobie powybierać warzywa.
- Tą drugą.
- Podwójny ser?
- Nie.
- Podwójna szynka?
- Nie.
- Podwójny sos?
- Nie.
- Podwójne warzywa?
- Nie.
- Podwójne czekanie?
- Tak.
I tak oto moja asertywność wzrosła do poziomu, do jakiej może wzrosnąć asertywność. Była ciepła i smaczna. Kanapka również. Klient za mną asertywności nie miał tyle, co ja. I na wszystkie pytanie odpowiedział twierdząco. Nie doczekałem się momentu, w którym płacił, ale podejrzewam, że był nieco zdziwiony, kiedy z ośmiu zrobiło się dwadzieścia pięć złotych.
Subway'u, cenię was za świeżość, szybkość i jakość, ale jakbym chciał podwójne składniki, wziąłbym większą kanapkę.
Dziękuję za uwagę, której nie potrzebuję.
