24.04.2015
Chciałem napisać o
polityce i o moim nawyku picia kawy rano. Chciałem też wspomnieć o
wyborach prezydenckich i szkodliwości palenia papierosów. Wreszcie
chciałem o hermetyczności środowiska akademickiego i
niebezpiecznej jeździe na rolkach. I tak wyszło co innego.
Pani z osiedlowego sklepiku.
Myśli, że nie wiem.
Myśli, że nie czuć od samego wejścia, że na zapleczu paliła
papierosa. Zrywa się z taboretu i pyta piskliwym głosem, co podać.
Zazwyczaj nie wiem, na co mam ochotę, dlatego się rozglądam.
Słychać kasetowe radio z włączonym RMF FM, a Kamil Bednarek
śpiewa, że takie chwile jak te, nie zdarzają się zbyt często.
Ciekawe, Kamilu.
Na regale z gazetami
widać różne tytuły. Na górnej te z XXX i dużymi kobiecymi
biustami, środkową pokrywają Polityki, Newsweeki i Wprosty, a na
dolnej Fakt i Superexpres. Przeleciałem wzrokiem i postanowiłem, że
powinienem wyjechać w Bieszczady lub na Wyspy Przyzwoitego Rozsądku.
Politykę w Polsce można
porównać do zabawy dzieci w piaskownicy i kłótniach o to, czy
grabki są lepsze niż łopatka. Jako student jednej z polskich
uczelni jestem trochę przeładowany teorią. Chyba tego nie lubię.
Pojęcia są pozamykane w jakichś ramach, dziwnie obudowane. Takim
sposobem stają się sztywnymi całościami, które nijak do siebie
pasują. To samo dzieje się z polityką, która już jasno dzieli
się na liberalną i tą konserwatywną. Z jednej i drugiej
pasowałoby powyciągać kilka rzeczy i stworzyć coś na wzór
symbiozy, bo już zbyt dużo mamy pomieszanego gówna w głowie.
Jan Sowa - socjolog,
teoretyk kultury i eseista mówi o
dużej grupie aktywnych ludzi, dla których sarmatyzm jest
perłą w koronie naszej tradycji oraz wzorem postępowania na
przyszłość.
Z reguły są to starsi
ludzie, którzy pamiętają czasy, o jakich nie zdążyliśmy się
nauczyć w liceum. Dlatego teraz konserwatyzm kojarzy nam się z
Korwinem, hasłami bij gejów, mścij braci i ludźmi, którzy
chcą lepić z małych dzieci żołnierzy. Tych drugich utożsamiamy
z Szogunem, podniesieniem podatków, kłamstwami i taśmami u Sowy.
Bulem w sercu i wizytach w kawalerkach
blogerów o imieniu Łukasz.
Na początku wspomniałem
o kawie. Teraz patrzę na pusty kubek i napisany tekst, co nie
znaczy, że tekst jest skończony. Możesz dopowiedzieć sobie
wszystko, co chcesz. Zastanowić się nad tym, po której stronie
chciałbyś być. Nie słuchaj niszowych blogerów. Możesz podpisać
się pod stwierdzeniem:
szanuj rodziców, służ
ojczyźnie, dbaj o dobro wspólne
Albo bez konsekwencji zaśpiewać za
Lao Che:
w
dupie z wami i waszymi wojnami