Znajdź mnie na Facebooku
30.07.2015

Mała przeprowadzka z pokoju do pokoju w studenckim mieszkaniu skłoniła mnie do zrobienia porządków. Na prawie całym metrażu. Wyrzuciłem niepotrzebne rzeczy, gazety posegregowałem, a przy okazji dowiedziałem się, co spadło pod łóżko poprzednim współlokatorom. Na razie pozostała mi tylko sterta naczyń w kuchni, których zmywanie systematycznie odkładam na później. Plusem samotnego mieszkania jest to, że nikt nie ma pretensji. Można planować swoje życie, jak się chce. Chociaż to tylko naczynia. Okna mojego nowego pokoju wychodzą na trasę do Sosnowca i Bogucice. Pokój ma wygodniejsze łóżko i nie jest przechodni, dlatego w spokoju mogę oglądać teledyski Justina Biebera i nikt nie będzie się ze mnie śmiał.

Bronisław Komorowski, nasz były prezydent, też powoli przygotowuje się do wyprowadzki. Sęk w tym, że podobno nie ma gdzie. Urodzony optymista założył dziesięcioletnie rządy. Jak wyszło – każdy widzi. Swoje mieszkanie na Powiślu Bronek i Ania wynajęli na dziesięć lat. Wspólnie zastanawiają się nad kupnem czegoś małego, później oddadzą jednemu ze swoich dzieci. Ciekawe tylko, co dla pary oznacza małe. Muszą przecież z Belwederu zabrać ukochane pianino i trofea myśliwskie. Poza tym zabytkowe meble i pamiątki. Przez cztery i pół roku pewnie namnożyło się rzeczy, jak urzędników państwowych. Życzę sukcesów i bezproblemowej przeprowadzki. Zastanawiam się, jakie rzeczy znajdzie po swoim poprzedniku Andrzej Duda, chociaż na razie deklaruje, że zamieszka w apartamentach prezydenckich. Trzeba będzie znów przeprowadzić solidny remont, bo za rządów Komorowskiego przekształcono je w biura. Każdy ma jednak prawo do wybrania własnego lokum i wprowadzenia nowych standardów.





Premier Ewa Kopacz natomiast wzięła przykład z Cyganów. Ostatnimi czasy prowadzi koczowniczy tryb życia z jedną, wielką rządową rodziną. Całe tabuny ciężarówek jeżdżą po Polsce z teczkami, służbowymi laptopami i telefonami. Po co ciężarówki? Premier postanowiła, żeby nie pozbawiać krzeseł i stołków innych, więc zabrała swoje. Poza tym stoły i mikrofony też okazały się niezbędne, więc jeżdżą za premier i zwiedzają więcej niż przeciętny Polak. Bardzo zwraca się w trakcie wyjazdów uwagę na bezpośredni kontakt z wyborcami.

Są tacy w Polce, którzy wydają pieniądze publiczne po to, żeby się od obywateli odgradzać, a ja wydaję pieniądze na to, żeby być bliżej obywateli – tak Kopacz komentuje swoje wojaże

Wydaje mi się, że zapomniała wspomnieć, ile kosztuje ten piękny gest. Za jeden wyjazd rządu, podatnicy płacą ponad 100 000 zł. Nie wydaje mi się, żeby wszyscy z tego cygańskiego taboru żywili się McDonaldzie i spali w jednogwiazdkowych motelach, ale wypoczęty i najedzony rząd to podstawa dobrego państwa, nie sądźmy ich za to.

Stanisław Michalkiewicz porównał to do służbowych wyjazdów cesarza Etiopii Hajle Syllasjego, który zabierał wszystkich dworzan i urzędników. W ten sposób zabezpieczał się przed zamachem stanu, który i tak był.

Zmiany, zmiany, zmiany. Ja wyprowadziłem się z pokoju, Komorowski wyprowadza się z Belwederu, a Kopacz – niechętna zmian – wierzy, że jeśli weźmie swój stołek ze sobą, to nikt nie siądzie na jej miejsce. Wszystko okaże się niebawem, tymczasem ugotuję obiad i zastanowię się nad kupnem nowego, mobilnego krzesła.



~źródło zdjęcia: wiadomosci.wp.pl

Skomentuj







- Copyright © Jakub Jurkiewicz -

Designed by Adam Morawski