7.10.2015
Siadam przed pustą
stroną, jest jesienny wieczór. Właśnie wróciłem do domu i
nastawiłem wodę na herbatę. Lubię takie wieczory, bo wtedy
najbardziej docenia się własne łóżko po powrocie z pracy. Nie da
się jednak spokojnie zasnąć, gdy tak wiele rzeczy dzieje się
wokół. Polska nie jest moją narzeczoną, więc nic od niej nie
oczekuję. Posuwam się jedynie do krótkich obserwacji, z których
tylko czasami udaje mi się wyciągać sprecyzowane wnioski.
Ostatnimi czasy ulice
wydają się być bardziej zanieczyszczone. Nie chodzi o coweekendowe
świętowanie weekendu zakrapiane dużą ilością alkoholu
połączonego ze znikającymi w zastraszająco szybkim tempie szarymi
komórkami. O te stosy butelek, rzygi pozostawione w krzakach i
czekające na szorstkie języki kotów mieszkających w śmietnikach.
Nie chodzi o nieporadnych życiowo ludzi, którzy pytają o
poratowanie w sytuacjach kryzysowych, czyli w stanie trzęsących się
rąk i suchości w ustach. Ani nawet o prostytutki poprawiające
majtki na oczach kobiet wracających ze zmiany w sklepach nocnych.
Zauważyliście coś innego? Kiedy wracam późną porą ulicami,
zalanych niedopowiedzeniami Katowic, mam wrażenie, że ktoś się
gapi. Z latarni, niczym latarnicy oczekujący statku, patrzą na mnie
gęby. Miasto zalane jest hasłami ludzi w garniturach, którzy
naprawdę myślą, że im większą szmatę powieszą, tym więcej
dostaną głosów. Kierowani potrzebą i tanimi chciejstwami wiszą i
mnie wkurwiają.
Czołowi politycy,
zamiast pokazać się z jak najlepszej strony, nadają na drugą.
Kopacz szuka dziury w Szydło, a Szydło podkopuje Kopacz. Jaruś
przyjmuje w swoim domu prezydenta – a niech sobie przyjmuje. Mam
nadzieję, że Andrzej nie jest uczulony na koty.
Wczoraj wylało mi się
wino. Na laptop. Na jego klawiaturę. Nie działa tylko lewa
strzałka, ale to dobrze – nie będę się cofał i skręcał w
lewo. Polska coraz bardziej przypomina zagubioną kobietę, która
bardzo chce dorównać zachodnim koleżankom. Tylko jakiś makijaż
ma rozmazany i nie do końca pojmuje, że nie wszystkie zmarszczki da
się zakryć. Popelina zasypała cały kraj. Sztuka dla sztuki, a
jeśli chcesz się dobrze sprzedać to graj pod dyktando. Ja zostanę
z herbatą w łóżku i poobserwuję.
