29.11.2015
Nadchodzi w życiu taki
czas, kiedy papierosy przestają ci smakować, a palisz się je tylko
z przyzwyczajenia. Kiedyś wręcz całowałeś się z filtrem. Nie masz potrzeby celebrowania chwili, obrządku
wypuszczania dymu i tego poczucia obcowania ze śmiercionośną
używką. Kofeinowe pobudzenie to norma, kawa smakuje jak wszystko -
przeciętnie. Powoli znikasz pod kocem, który dostałeś w zeszłe
święta. Tylko książki są tak samo dobre, jak kiedyś. Zacząłeś
zbierać rzeczy, a nie doznania.
Opowiem ci pewną
historię. Na budowie pracował człowiek, któremu od pewnego czasu
przyglądał się kierownik budowy. Miał podejrzenia, że robotnik
kradnie, jednak nie mógł mu tego udowodnić. Przy każdym
opuszczeniu miejsca pracy ochrona sprawdzała jego taczki. Nigdy
jednak nic nie znaleziono. Czy to znaczy, że ten człowiek nie
kradł? Nie, kradł taczki.
Czasami bywa tak, że nie
dostrzegasz tego, co najbardziej oczywiste. Szukasz czegoś, czego
nie ma, dopatrujesz się sensu w czymś kompletnie go pozbawionym.
Nie potrafisz doceniać chwili i cieszyć się nią bez szczególnego
powodu. Pewnie wielokrotnie bardzo chciałeś coś kupić. Zbierałeś
pieniądze przez długi czas, jednak po dokonaniu zakupu euforia
opadała, a nowa rzecz powoli traciła na wartości w twoich zmęczonych oczach. Wracałeś do stanu przed-zakupowego. A pamiętasz jak zabrałeś
swoją pierwszą dziewczynę na zapiekanki na dworzec? Może już
nigdy tego nie zrobisz.
