Znajdź mnie na Facebooku
14.01.2014

Stres jest naszym odwiecznym wrogiem. Przychodzi i ścina z nóg, używając najprostszych metod. Chce nas zniszczyć i doprowadzić do stanu załamania. Przybywa jednak na ratunek coś niezwykłego w swojej zwyczajności. Trawa.


Przeczytałem niedawno w gazecie, która leży od tygodnia na moim biurku, że zielony kolor a przede wszystkim zapach świeżej trawy koi poczucie zdenerwowania. Nie jest to jednak koniec jej cudownych sposobów na jeden z naszych życiowych trosk. Złotym środkiem okazuje się poczucie trawy pod swoimi stopami. W tym miejscu pragnę przeprosić osoby, które myślały o innej trawie, niż tej z roślin wiechlinowatych.
Psycholog z Wielkiej Brytanii – doktor David Levis (masz rację – nie znam go), zbadał kilkadziesiąt osób. Odkrył, że rozwiązaniem problemu stresu może być właśnie trawa. Lekkie podrażnienie naszych końcówek nerwowych, które znajdują się w podeszwie stopy powoduje rozluźnienie i powrót równowagi psychicznej.
Tegoroczna zima odsłania trawę przez cały czas, ale nie zachęca ona do delikatnego stąpania po jej bezkresach. Nie dość, że zimno w stopy, to jeszcze możemy wdepnąć w niezłe gówno. Polska jest trawnikiem, a ludzie, którzy mają na nią wpływ robią wszystko, żeby stała się toaletą.

Skomentuj







- Copyright © Jakub Jurkiewicz -

Designed by Adam Morawski