14.05.2014
Autor: Andrzej Stasiuk
Wydawnictwo: Czarne
Jego ostatnią książkę
kupiłem niedawno. Na okładce zdjęcie wyrażające tytuł. Żółta
droga i dwa niewyraźne pojazdy. Nic więcej.
Nie ma ekspresów przy
żółtych drogach to zbiór tekstów, które w jakiś dziwny sposób
łączą się ze sobą, ale niekoniecznie taki był ich cel, kiedy
były pisywane w drewnianej chacie w Wołowcu. Pochodzą z różnych
źródeł. Tygodnik Powszechny, dwutygodnik.com, L'Espresso,
Art&Buisness, Neue Zurcher Zeitung i kilka innych.
To dzienniki z różnych
dróg, jakie przebył autor. Niektóre nie są namacalne, pozostają
w jego głowie, materializują się jedynie na papierze. W
paroakapitowych rozdziałach można się zakochać. Złapać haczyk i
czytać dalej, odkładając na bok sen, obowiązki, świat pogrążony
w pieniądzu i życie w miejskim pustostanie wypełnionymi ludźmi.
Czasami brak w nas refleksji, którą możemy zdobyć jedynie na
jednej z takich żółtych dróg.
Nietypowe skłonności
refleksyjno - literackie Stasiuka są smutne, ponure, przesiąknięte
brudem, południem i samotnością. Jednocześnie możemy w nich
znaleźć prawdziwy sens życia, którego nieodłączną częścią
jest dostrzeganie w rutynie prawdziwego szczęścia. Odklejanie się
na chwilę od problemów i spojrzenie na nie z góry pozwala widzieć
prawdziwe piękno, nienamacalne i wypompowane z liczb.
Stasiuk już w młodości
wiele podróżował. Wyrzucano go z kolejnych szkół, sam uciekł z
wojska, za co później siedział w więzieniu. Bardzo pozytywnie
opisuje ten czas, jest nim zauroczony. Zakochany w przeszłości.
Bywała zdecydowanie bardziej szara, niż kolorowa. Wspomina też o
wakacjach na wsi. Z nią się identyfikował. Lubi o niej pisać,
cały czas do niej wracać. W starym domu z sadem mieszkali jego
dziadkowie. Sadu już nie ma, a dom popadł w ruinę. Pamięta
wszystko, a czego nie – wymyśla. Siadał na werandzie, kiedy
dziadkowie szli w pole. Patrzył, jak po niebie wędruje słońce.
Teraz czasami się nawali
i patrzy na góry. Jest wtedy szczęśliwy.
Czy warto czytać? Warto.
Oderwane od tekstu i rzeczywistości informacje z biblioteki miejskiej:
- Polonistki czytają Harlequiny
- W małych miastach bibliotekarki nie wiedzą, kim jest Stasiuk
- Nie ma Nie ma ekspresów przy żółtych drogach.
:)
OdpowiedzUsuń