20.09.2014
Marian marzy tylko o tym,
żeby położyć się przed telewizorem i napić się piwa. Dwa
fotele stoją tuż przy ścianie z fototapetą z palmami. Pod nią
stół z szybą wbudowaną w drewnopodobny, stary blat. Na nim leży
stos gazet, w których najważniejszą informacją jest program
telewizyjny i nowinki ze świata gwiazd i streszczenia ostatnich
odcinków "Mody na sukces" i "M jak miłość".
Obok w szklance wietrzeją słone paluszki. Marian ich nie je,
każdemu pewne rzeczy w życiu się nudzą. Obudził się przed słońcem i otworzył okno. Zalał czarną kawę i odpalił mocnego papierosa. Wypuszczał dym w ciemność i pluł na chodnik przed kamienicą, gdzie mieszkają tacy, jak on. Na tapczanie w pasy leżał przepocony strój roboczy. Pozlepiane powieki przetarł silną dłonią i sięgnął do torby. Znalazł tam kanapki z polędwicą, zostawił je na przerwę. Niech jeszcze sobie pośpią. Wszystko było od nich tłuste i pachnące. Zasunął pożółkłą zasłonę w czerwone kropki. Koty szczały w podwórku, jak zwykle.
W popołudniu nie ma nic niezwykłego. W kuchni żona gotuje kiszoną kapustę. Przetarty blat obsypany jest okruszkami. Na górze ścian, tuż pod sufitem, pojawił się miesiąc temu grzyb. Na oknach skrapla się woda. Radio nadaje audycję o wakacyjnych podróżach, na które nigdy sobie nie pozwolili. Raz tylko pojechali do sąsiedniej miejscowości nad jezioro. Jest piękny środek lata. Gdzieś, w równoległym świecie artysta organizuje swój pierwszy wernisaż, a ludzie wydają setki tysięcy złotych na nowe samochody i mieszkania w loftach. Gdzieś umiera człowiek, a inny się rodzi. Marian czuje, że nie żyje. Przyjdzie taki dzień, że wszystkim pieprznie. Ucieknie w nieznane wieczornym pekaesem. Teraz wącha obiad sąsiada z góry i słucha techno drugiego. W brzuchu wielkiej kamienicy nie dzieje się nic, a w jego próbuje strawić się życie.
a ja tak nie chcę