Znajdź mnie na Facebooku
23.09.2014

Jeszcze kilka lat temu wakacje wiązały się z jednym miejscem. Domem mojej babci. Jeździłem na rowerze setki kilometrów i napawałem się podkarpackim powietrzem. Wieczorami przesiadywałem w hamaku i chodziłem w pole zbierać agrest, truskawki i wiśnie. Nie będzie jednak o tym, ale o serialach, które nauczyłem oglądać się właśnie tam.


Pewnego wieczoru babcia zadała mi pytanie: Co powiedział Marek Lucjanowi? Odpowiedziałem bez zastanowienia. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że mam problem. Śledziłem na bieżąco losy Mostowiaków, do czego publicznie się teraz przyznaję. Czy to wstyd? Co prawda, po jakimś czasie, zaczęło mi się to nudzić. Kuba nie wiedział jeszcze, jakie możliwości daje dostęp do Internetu i myślał, że serial może być tylko polski i tylko o niczym. Nic bardziej mylnego. Szybko okazało się, że nawyk oglądania wielkich tasiemców został mi do dzisiaj i co chwilę rozpoczynam nowe sezony przeróżnych seriali. Nie są to "Barwy Szczęścia, ani "Na Wspólnej". O dziwo.


Balansuję w różnych tematykach. Zależnie od nastroju. Czasami jest to odcinek za odcinkiem, a czasami robię miesięczną przerwę. Na przykład „Suits” to historia prawników jednej z największych kancelarii w Nowym Jorku. Zaczyna się w momencie, kiedy młody Mike ma dostarczyć całą torbę marihuany do klienta. Przez przypadek trafia na kasting do firmy. Ukrywa pewien sekret, który z czasem roznosi się w środowisku najwybitniejszych prawników. Staje się to głównym wątkiem, co pcha serial na przód. Brak w nim szybkich zwrotów akcji, krwi i prostego języka, czego nie oszczędza nam zimny drań, Ray Donovan. Stworzony po to, aby wyprowadzać z trudnych sytuacji ludzi, którzy mają pieniądze. Jeździ Mercedesem, ma rudowłosą żonę histeryczkę i dwójkę dzieci. Życie komplikuje mu jego własny ojciec, który wychodzi z więzienia po długiej odsiadce. Ród Donovanów powoli pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a rudowłosa piękność zwiększa ilość spalanych papierosów.


Totalnym oderwaniem od rzeczywistości jest historia Dextera, krojącego ludzi, jak porcje rosołowe. Po drugim sezonie nic mnie już nie zaskakiwało, a wątki były przewidywalne. Na początku główny bohater poznaje przyjaciela i już wiadomo, że pod koniec sezonu go pokroi i wrzuci do oceanu. Do przewidzenia, jak playlista w RMF MAX.
Zbyt dużo krwi i nałogów? Ofertę składają nam "Girls". Historia o puszystej i obleśnej dziewczynie, która kocha się ze swoim chłopakiem Adamem w jego brzydkim mieszkaniu. Ma problemy z osobowością i niespełnione ambicje młodej pisarki, której rodzice odcięli dopływ pieniędzy. Zaciekle szuka pracy, co przychodzi jej z niespotykaną łatwością. Do dzisiaj nie wiem, dlaczego. Krótkie odcinki przyjemnie się ogląda, jeśli lubimy nudę i brzydkie dziewczyny.


Mógłbym stworzyć całą listę seriali, które widziałem, ale opisałem pokrótce cztery ostatnie. Niestety, przy drugim sezonie KLANU moja psychika wysiadła. Odkąd Hanka nie żyje, nie oglądam produkcji TVP.

 

Skomentuj







- Copyright © Jakub Jurkiewicz -

Designed by Adam Morawski