12.09.2014
Drogi
czytelniku,
wiem,
że jesteś tutaj ze względu na tytuł. Pewnie domyślasz się, że
został użyty, żeby przyciągnąć Twoją uwagę. Widocznie
dzisiejszy świat taki już jest, goni za sensacją i pieniądzem.
Życie pisze różne scenariusze, ale znajomość liter niekoniecznie
świadczy o umiejętności pisania i odczytania tego scenariusza.
Po
ośmiu godzinach pracy czuję się, jak sandał Mojżesza. Wysiłek
fizyczny daje jednak pewien rodzaj wolności umysłu, bo jest
pozbawiony świata zewnętrznego. Na osiem godzin zamknięci w
ogromnych halach, pomiędzy półkami szukają lekarstw, prezerwatyw i
pampersów, żeby później wysłać to do jednej z setek aptek. I
tak w kółko, przez kilkadziesiąt lat. Tadziu, mądry człowiek,
powiedział mi dzisiaj, że jeszcze jedenaście lat i sześć godzin
do emerytury. Mnie zostało trochę więcej, nie chcę zmarnować
tego na przerzucanie z palety na paletę szarych pojemników, które
śmierdzą syropem na kaszel. W trzecim świecie takiego magazynu
zasady BHP są tylko na papierku, nikt nie powie ci, że fajnie to
zrobiłeś, liczy się wydajność i jakiś silniczek w dupie.
Ap
ropo tego ostatniego - podczas, gdy większość świata pracuje,
Unia Europejska się bawi. Tym razem w ograniczenie mocy odkurzacza.
Za trzy lata maksymalna moc odkurzaczy sprzedawanych w Unii zostanie
ograniczona do zaledwie 900 watów. Ciekawe, co na to perfekcyjna
pani domu i jej ojciec, Stanisław Kostrzewski. Przez lata
perfekcyjny skarbnik PiS'u. Zgadza się z Unią, czy nie?
Ograniczenia żarówek zostają sprytnie omijane przez Polaków.
Stuwatową żarówkę kupuje się w celach przemysłowych i prac
ekstremalnych. W końcu Janusz musi widzieć, co mu żonka dodała do
bigosu. Strach pomyśleć, co będzie działo się na granicy.
Przemyt narkotyków to już amatorszczyzna.
-
Ręce do góry! Jest pan aresztowany za posiadanie odkurzacza i
żarówek o nieprzeciętnie dużej mocy, co naraża ludzkość na
zagładę!
-
Okej.
Nauka
źródłem korzyści
Zobaczyłem
zdjęcie ładnej blondynki, dlatego zatrzymałem się na chwilę na
fejsbukowej ścianie. Dziewczyna ma na imię Nina, a jej chłopak
nazywa sie fizyka. Stworzyła maszynę poruszaną dźwiękiem. Bombka
wpada w rezonans powodowany opływającym ją dźwiękiem z głośnika
i wprawia maszynę w ruch. Niby proste, a jednak rewolucyjne. Może
być w przyszłości silnikiem do napędu samochodów. Koncerny
paliwowe już mogą szykować jej wojnę. To całkiem realna wizja,
ale do jej potencjału potrzebny jest wkład finansowy, którego nie
można się spodziewać. Jadąc do Gruzji na finał Olimpiady Młodych
Wynalazców potrzebowała 6000zł, od Gdyni dostała 500 zł. Żyć,
nie umierać. Dlatego codziennie, zamiast gazet, przeglądam
śmierdzące syropem na kaszel pojemniki. Żeby móc później
inwestować w siebie i edukację. Jeśli nie wyjdzie, zawsze można
troszkę na boku podilować żarówkami lub wyjechać do Brukseli.
Angielski mam na wyższym poziomie, niż niektórzy politycy.
