21.10.2014
Przytrafił
mi się dzisiaj luźny, jak guma w majtkach starszej kobiety, dzień.
Na śniadanie zjadłem parówki, trzy sztuki. Wiem, że niezdrowe, że
z wymion, dziobów, kaczych stópek. Ale w reklamie te same parówki
siedziały w garnku, niczym w saunie, rozmawiały ze sobą i się
śmiały. Widocznie magiczna mieszanka parówkowych mistrzów
powoduje ożywienie rzeczy martwych. Z dodatkiem papieru toaletowego.
#wiemcojem
Bitwa
na bagietki czosnkowe
W
samotne, jesienne wieczory wybieram się na spacery. Przechadzam się
alejkami, rozglądam się wokół. Mijam kilku ludzi o obojętnych
twarzach. Niektórzy przystają,przyglądają się, macają, wąchają,
mierzą wzrokiem i krokiem. Aż tu nagle, jak spod ziemi, wyrasta
butelka wódki na półce, nęcąc oko zaprojektowaną na
kalkulatorze etykietką. Nad półką wisi fototapeta,
przedstawiająca dziwnych ludzi cieszący się, jak głupi do sera.
Naprawdę aż tak jarają was promocje Żołądkowej Gorzkiej?
Wszystkie
te i podobne atrakcje zapewnia pewien dyskont spożywczy.
Podświadomie klikam lajki produktom na półkach, followuje panią,
która ukradkiem spożywa trzeciego cukierka, żeby sprawdzić, czy
dobre. Myśli, że nie widać jej zza tego ryneczku Lidla. Odczytuję
powiadomienia ochroniarza, że za pięć minut zamykają. Taki już
los naszego pokolenia, wszystko musi mieć odzwierciedlenie w sieci.
Stąd biorą się wszystkie fanpejdże typu: "Bagietka czosnkowa
z Lidla" (34086 łapek w górę), "Bagietka czosnkowa z
Biedronki" (112159 łapek w górę), "Top chipsy z
biedronki" albo po rostu "Be power" (napój
energetyzujący o zbyt dużej ilości cukru, ale tańszy od redbulla,
dlatego bierę). Ludzie lubią nawet prezerwatywy firmy
Conamore, co może w przyszłości przyczynić się do
zwiększenia młodocianych klientów dyskontu. Dlaczego akurat o tym,
Kuba?
Kilka
lat temu to było coś. Koleżanka z ławki przede mną napisała mi
karteczkę.
"Lubie
cie"
Moje
policzki zaszły rumieńcem, zrobiło się ciepło, a później była
przerwa i o tym zapomniałem. Dzisiaj słowo "lubię" jest
już tak popularne, że powoli traci moc. Ludzie lubią wszystko,
wszystkich. Lubią nie lubić, lubią nienawidzić, lubią lubić.
Fanpejdża ma nawet wózek z Tesco. Jego lajk jest równoważny temu
z oficjalnej strony Wisławy Szymborskiej, Jezusa, a nawet Jana Pawła
II.
Zrobił
się śmietnik, który ciągle oglądamy, grzebiemy w nim codziennie.
Przyznam się, czasami nawet kliknę w kciuka głupiej strony, jak na
przykład "Hitler był zły, ale dobrze się odżywiał".
Każdy ma swoje słabości i odmienne poczucie humoru. Cóż, system
wciąga. Ale tak już jest z nami, ludźmi - ciągle jest jakaś
adrenalina towarzysząca wyjebaniu pralki do lasu.
