Znajdź mnie na Facebooku
21.11.2014

Pisałem już o brodzie. O chęci bycia drwalem także. Od kilku dni czuję się lepiej, bo media mówią, że to stało się modne. Siedzę w tym przez przypadek. Ciekawe, na jaki czas moda odsuwa się od wymuskanych metroseksualnych rurkowców, ajfonowych hipsterów i panów w garniturach. Teraz miejscy drwale, bez siekier, ale we flaneli i gęstym zaroście.


To wykreowane przez świat mody nowe BOOM ucieszy wielu mężczyzn. Cudownym uczuciem jest czesanie brody, zamiast pozbywanie się jej każdego ranka. Nie pamiętam już, jak to jest. Piecze? Boli? Swędzi? Czytam książkę zatytułowaną Drwal. Opowiada o mężczyźnie żyjącym w leśniczówce i skrywającym pewną tajemnicę, bo to kryminał. Przyjeżdża do niego słynny Witkowski, autor książki, mąż Jacykowa. Prowadzi dochodzenie. Pozycja ma już trzy lata, a on już wtedy zachwycał się prostotą nieogolonych mężczyzn żyjących dziko i samotnie. Drwal to odpowiedź na potrzeby kobiet znudzonych wymodelowanymi chłopcami. Chcą faceta z jajami. A żeby mieć brodę, trzeba mieć jaja. Ja kupiłem ci dziesięć, bez czerwonej trójki na skorupce. Bo z wolnego wybiegu, a nie z ciasnych rurek. 





Skomentuj







- Copyright © Jakub Jurkiewicz -

Designed by Adam Morawski