5.01.2015
Żyjemy, co nie ulega
wątpliwości. Od małych, śliniących się dzieci wyrastamy na
poważnych ludzi, których pluszowe misie i grzechotki zamieniają
się w szybkie samochody, komputery i inne gadżety. Z czasem
wszystko nabiera tempa i nie umiemy zatrzymać upływających
momentów.
Nie opiszę, jakie jest
życie, gdy spojrzymy na nie z tej mentalnej strony. Ciało, rozkład,
śmierć – to nasze dzisiejsze zagadnienia. Jak to jest?
Umieramy, przestajemy
oddychać. Komórki w naszym ciele przestają otrzymywać tlen. Żyją
przez następne kilkanaście minut, wytwarzając przy tym dwutlenek
węgla. On działa zakwaszająco, osadza się na chwilę i niszczy
pęcherzyki, jakie mamy wewnątrz naszych komórek. (Nie, nie te,
które są pod folią na ekranie smartfona).
Pęcherzyki zawierają
enzymy – zaczynają jeść i trawić komórkę od środka. Tak
powstaje taki bąbel bogaty w składniki odżywcze. Minął
tydzień. Składniki są pożerane przez grzyby i bakterie.
Upłynniają się organy i mięśnie.
Mikroorganizmy atakujące tkanki
produkują bardzo dużą ilość związków chemicznych i gazów.
Jakich?
Freon – taki, jak w lodówkach
Benzen – składnik benzyny
Siarkę – o zapachu zgniłych jajek
Tetrachlorek węgla – używany w
gaśnicach
Z ciała pozostaje niewiele. Resztkami
mogą nacieszyć się larwy, chrabąszcze i inne robaczki.
Pozostawiają jedynie kości.
Z czasem proteiny wewnątrz kości
ulegają rozkładowi. Zostaje z nich jedynie składnik mineralny,
nazywany hydroksyapatytem, a on zamienia się w pył.
Trochę smutne, ale jest w tym coś
pozytywnego. Pył dostarcza niezbędnych składników, które
użyźniają ziemię, karmiąc rośliny i inne żywe stworzenia.
Z prochu powstałeś i w proch się
obrócisz. A my tu chcemy rozmawiać o polityce.
