Znajdź mnie na Facebooku
12.03.2016

Sytuacja zmieniła się drastycznie, kiedy posprzątałem na swoim biurku. Prawie pusty blat okazał się być inspiracją do zmiany swojego życia. Rozsypany tytoń, brudne talerze i przepocona koszulka z siłowni w żadnym stopniu nie zachęcały do twórczych myśli, a co dopiero działań. Usiadłem, zaciągnąłem się zapachem, jaki dały wilgotne ściereczki i zacząłem myśleć. Głowa oparta na dłoniach chwilowo zastygła. Zmiany zacząłem wprowadzać również na łóżku, które było składowiskiem niewyprasowanych koszulek, koszul i niesparowanych skarpetek.


Kilka razy dokonywałem prób napisania powieści, jednak zawsze kończyło się to fiaskiem. Sprzątałem biurko i z kawą zaczynałem pisać kolejne słowa, które nijak się ze sobą kleiły. Rezygnowałem po krótkim czasie, a teksty lądowały w koszu. Zawsze zaczynało się od posprzątania stanowiska pracy. Pomysły jednak nie przychodziły przy blacie biurka. Pojawiały się w najmniej odpowiednich momentach życia. Czasami nawet nie mogłem ich zapisać, a one ulatywały do przestrzeni kosmicznej, z której nie dało się ich odzyskać. Dlatego odwiedzałem po raz drugi i trzeci miejsca, gdzie pomysły znajdowały się w środowisku naturalnym. Sami wiecie, że na otwartość naszej głowy wpływa wiele zewnętrznych bodźców. Bo pogoda. Bo ciśnienie. Bo wkurwienie. Nie da się tego ominąć, chyba że jesteśmy chodzącymi robotami bez uczuć i empatii.








Po kolejnym razie zorientowałem się, wiedząc że nie odkryłem tym Ameryki, iż słowa przychodzą same, tylko trzeba je uchwycić. To tak, jakbym zajmował się łapaniem motyli, usiadł na ławce i czekał aż motyl przyleci i sam umości się w mojej sieci. Cudów nie ma, a pisanie to sztuka zapisania momentów, które na pozór wydają się najbardziej błahe. Od pewnego czasu noszę w kieszeni kurtki czarny notes i długopis w tym samym kolorze. I piszę, nawet jeśli mają to być dwa słowa wyrwane z kontekstu. Kontekst można odszukać później i zamienić w sensowną historię. Wystarczy tylko sięgać do dobrych źródeł, do samego życia. Reszta będzie działa się sama. Pisząc ten tekst, zrobiłem szejka bananowego i rozpakowałem torbę z siłowni. Zgadnijcie, gdzie teraz jest koszulka i pusty kubek.

Skomentuj







- Copyright © Jakub Jurkiewicz -

Designed by Adam Morawski