12.03.2016
Sytuacja zmieniła się drastycznie,
kiedy posprzątałem na swoim biurku. Prawie pusty blat okazał się
być inspiracją do zmiany swojego życia. Rozsypany tytoń, brudne
talerze i przepocona koszulka z siłowni w żadnym stopniu nie
zachęcały do twórczych myśli, a co dopiero działań. Usiadłem,
zaciągnąłem się zapachem, jaki dały wilgotne ściereczki i
zacząłem myśleć. Głowa oparta na dłoniach chwilowo zastygła.
Zmiany zacząłem wprowadzać również na łóżku, które było
składowiskiem niewyprasowanych koszulek, koszul i niesparowanych
skarpetek.
Kilka razy dokonywałem prób napisania
powieści, jednak zawsze kończyło się to fiaskiem. Sprzątałem
biurko i z kawą zaczynałem pisać kolejne słowa, które nijak się
ze sobą kleiły. Rezygnowałem po krótkim czasie, a teksty lądowały
w koszu. Zawsze zaczynało się od posprzątania stanowiska pracy.
Pomysły jednak nie przychodziły przy blacie biurka. Pojawiały się
w najmniej odpowiednich momentach życia. Czasami nawet nie mogłem
ich zapisać, a one ulatywały do przestrzeni kosmicznej, z której
nie dało się ich odzyskać. Dlatego odwiedzałem po raz drugi i
trzeci miejsca, gdzie pomysły znajdowały się w środowisku
naturalnym. Sami wiecie, że na otwartość naszej głowy wpływa
wiele zewnętrznych bodźców. Bo pogoda. Bo ciśnienie. Bo
wkurwienie. Nie da się tego ominąć, chyba że jesteśmy chodzącymi
robotami bez uczuć i empatii.
Po kolejnym razie zorientowałem się,
wiedząc że nie odkryłem tym Ameryki, iż słowa przychodzą same,
tylko trzeba je uchwycić. To tak, jakbym zajmował się łapaniem
motyli, usiadł na ławce i czekał aż motyl przyleci i sam umości
się w mojej sieci. Cudów nie ma, a pisanie to sztuka zapisania
momentów, które na pozór wydają się najbardziej błahe. Od
pewnego czasu noszę w kieszeni kurtki czarny notes i długopis w tym
samym kolorze. I piszę, nawet jeśli mają to być dwa słowa
wyrwane z kontekstu. Kontekst można odszukać później i zamienić
w sensowną historię. Wystarczy tylko sięgać do dobrych źródeł,
do samego życia. Reszta będzie działa się sama. Pisząc ten
tekst, zrobiłem szejka bananowego i rozpakowałem torbę z siłowni.
Zgadnijcie, gdzie teraz jest koszulka i pusty kubek.
