Znajdź mnie na Facebooku
23.03.2016

Obraz z bazaru, meblościanka z lat '70 i serce z Carrefoura. Telewizor cicho usypia dialogami z polskiego serialu, który nieustannie nie zaskakuje innowacyjnością. Kobieta siedzi w fotelu i jednym okiem ogląda, a drugim patrzy, jak jej mąż drapie się po stopie. Znów ubrał ten poplamiony podkoszulek, w którym nie mieści się jego brzuch. Co on właściwie sobie myśli, kocha ją jeszcze? To pytanie Halina bardziej kieruje do aktorów, którzy kłócą się w starym Grundigu. On przesiaduje w swojej głowie, czasami coś odburknie. Że nie chce zupy. Że boli go głowa. Że winda znowu stoi popsuta. Tak mija środa, czwartek i piątek.

Banałem tej historii przestaje wiać dopiero wtedy, gdy uświadamiamy sobie, że możemy skończyć, jak moi sąsiedzi. Znowu zapomnieli zaciągnąć zasłony, a ja mogę bezczelnie przyglądać się im, jak rybkom w akwarium. Nie bez powodu użyłem tego porównania, rybki bowiem nie mają w życiu celu. Są zamknięte w tym szklanym pudle z wodą i pływają z kąta w kąt, nie wiadomo po co. Różnią się od nas tylko tym, że czasem musimy zapłacić rachunki, wyjść do pracy, czy kupić mięso z promocji. Reszta wygląda podobnie.

Wiem, co sobie myślisz. Ty taki nie jesteś, czytasz przecież wiadomości, uprawiasz sport i obserwujesz bloga gościa z brodą. Poza tym jesz otręby pszenne, pijesz tylko sok ze świeżo wyciskanych owoców i unikasz cukru. Nawet nie masz telewizora, bo przecież dokonałeś racjonalnego posunięcia i gardzisz telewizyjnym chłamem. Gratuluję, ja robię podobnie. Nawet sukcesywnie pozbywam się swojego brzucha. Zauważyłeś, że ostatnio jesteśmy jacyś tacy bardziej autopromocyjni?

Wystarczy odblokować nasz mądry telefon, wejść na insta i już się dzieje.

  • Co? - zapytasz.

Autopromocja się dzieje. Ania kupiła nowe majtki z Calvina Cleina. Karol założył nowe felgi do swojego starego samochodu. Dziewczyna, którą obserwujesz ze względu na jej kształtną pupę, jest właśnie w Starbucksie. Szkoda tylko, że ma chłopaka i jest z Gdańska. Dalej jesteś przekonany, że pozbyłeś się telewizyjnego chłamu? A co robisz wieczorami, gdy lajkujesz kolejne zdjęcia ludzi, którym zazdrościsz życia? To tylko pozory. Sam wiesz, jak wygląda robienie takich fotek. Najpierw wypierdalasz wszystko z biurka, kładziesz tam świeczkę bezzapachową GLIMMA z IKEI, książkę, z której przeczytałeś tylko tytuł i już zdjęcie gotowe. Pamiętaj tylko o filterkach, bez nich to będzie tylko biurko.

Biurko zostanie tylko biurkiem, a życie pozostanie tylko życiem. Od ciebie zależy, jak uporasz się ze swoją pozorną bezczynnością. Spróbuj wyskoczyć z akwarium. Może akurat przekształcenie płetw parzystych (piersiowych i brzusznych) w przednie i tylne kończyny przystosowane do poruszania się po lądzie, przytrafią się tobie. To jednak potrwa, dlatego polecam znaleźć sobie odpowiednie hobby. Jednym sprawia przyjemność jazda na nartach, innym bieganie, a ja lubię windę. Zawsze można spotkać kogoś nieciekawego i krzywo na niego spojrzeć albo nie odpowiedzieć na nieszczere „dzień dobry”. Właśnie winda natchnęła mnie do napisania tego tekstu.


PS. Obserwujcie mnie na Instagramie i nie traktujcie tekstu poważnie. 









Skomentuj







- Copyright © Jakub Jurkiewicz -

Designed by Adam Morawski