Znajdź mnie na Facebooku
30.08.2016







Ostatnio rzadko wstaję z dźwiękiem budzika. Wyłączam go nieświadomie i pozostawiam samemu sobie licząc, że poradzi sobie z rozpoczęciem dnia. Zazwyczaj się nie udaje. Zasypiam głębiej i nie pamiętam, jak to się stało. Czasami jednak zrobię nawet łyk kawy rozpuszczalnej, po którym udaję się do ścisłego centrum wielkiej aglomeracji. Tam już od samego rana mieszanka, jakby wprost z wedlowskiego opakowania pełnego zbyt słodkich cukierków. Ludzie wysypują się z każdej strony. Palą, dzwonią, jedzą, piją, idą, biegną, siedzą, kaszlą, przeczesują włosy, krzyczą, plują i krzywią się na swój widok.




Ciągłe udawanie zmęczenia. Zmęczenie. Udawanie. Mężczyzna udaje gówniarza, dzieciak dorosłego, kobieta dziwkę. Nawet pisarze udają idiotów, a politycy dawno przestali ukrywać sznurki, przez które są sterowani. Na ulicy nie spotkasz Jana Pawła II, Matki Teresy z Kalkuty, Matki Boskiej Zielnej, a tym bardziej Gandhiego. Możesz za to spotkać ludzi, którzy żyją, a są martwi.




Dawno przestałem się oszukiwać, nie oczekuję niczego od nikogo. Stałem się tylko obserwatorem. Obserwatorem starej kobiety sprzedającej żurek i czosnek. Obserwatorem alkoholika w kurtce z napisem STRAŻ POŻARNA. Hipstera na rowerze, który co miesiąc spłaca raty za to ostre. Księdza z różańcem w kolorze obgryzionej kości. Zamknięci w pułapce świata nieświadomie podążają w tym samym kierunku. Ta eschatologia, pomimo tego, że jej nie widać, jest. Wszyscy oswojeni przez swoją codzienną śmierć oddychamy tym samym powietrzem, trują nas te same myśli.




Oszukujemy siebie samych, że nie idziemy w tym korowodzie. Jemy humus, wybieramy schody i rezygnujemy z windy. Bezglutenowe i bezmięsne posiłki mają być egzorcyzmem tożsamościowym. Na co dzień mamy garnitury i krawaty z ZARY, a biskupi mówią nam, że grzeszymy. Przestałem śledzić wszystko, z perspektywy obserwatora jest wygodniej. Nic się nie zmienia, onanizm nadal jest grzechem. Istnieje lewica, prawica tylko ten środek jakiś nijaki. I podobno trzeba Muzułmanów z Polski wyrzucić, jak już wrócimy z naszych korporacji, gdzie jesteśmy numerkami. 









  1. Dosadnie i prawdziwie. Może bycie obserwatorem to całkiem dobre rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostry wzrok obserwatora....
    Obserwujący ma sokoli wzrok - mocno ziemskie :-)

    OdpowiedzUsuń







- Copyright © Jakub Jurkiewicz -

Designed by Adam Morawski