Znajdź mnie na Facebooku
30.01.2017


Działa w 400 miastach w 68 krajach świata. Wszystko zaczęło się w San Francisco, a zakończy pewnie w Radomiu. Każdy słyszał o UBERZE - aplikacji, która pozwala najebanym ludziom dojechać do domu bez konieczności bełkotania w rozmowie telefonicznej i tłumaczenia dyspozytorce, że nie wiesz jaka to ulica i taksówkarz rozpozna cię po lekko obłoconych limitowanych trampkach z Conversa z odbiciem ręki Justina Biebera. Ona zazwyczaj mówi, że wysyła taksówkę pod wskazany adres, a po 15 minutach czekania na mrozie podjeżdża Dacia, a kierowca i tak musi do Ciebie zadzwonić, opierdolić za to, że się grzebiesz, a on stoi na zakazie. Ubera zamawiasz telefonem, a za dwie minuty Uberowiec prawie cię potrąca. Znasz jego imię, rejestrację. Minus jest taki, że on wie o zarzyganym siedzeniu w samochodzie innego Uberowca i rozbitej szybie, za którą jeszcze nie zapłaciłeś. Koniec końców docierasz do domu, nie zapominając o ocenie przejazdu na 3.









Rodzaje Uberowców:

1. Miły chłopak 

Nic nie mówi od samego początku. Wsiadasz, wymieniacie się spojrzeniami. Ty sprawdzasz, czy on nie jest pijany, on sprawdza jak bardzo ty jesteś. Jest cisza, nawet RMF MAX wyłączony. Samochód czysty, wypolerowany, pachnący. Każda próba rozmowy jest niwelowana przez ciszę. Nie masz pojęcia, z kim właśnie jedziesz - gwałcicielem, kosmitą, operatorem betoniarki, a może porywaczem. Rano przeczytają o tym w gazecie, a ty będziesz sławny jak mama Madzi z Sosnowca. Ciepło zaczyna się robić kiedy miły chłopak nie zwraca uwagi na znaki drogowe, a ty patrzysz jak twój dom zaczyna się oddalać. Przepierdala drugi i trzeci zjazd. W głowie masz najgorsze, patrzysz na swojego oprawcę, patrzysz bliżej. Krzyczysz mu do ucha! Okazuje się, że na nim ma aparat i najzwyczajniej w świecie cię nie słyszał. Za usługę z konta pobiera ci dwa razy  więcej niż za taksówkę, ale możesz pochwalić się znajomym, że jechałeś Uberem. 

2/5




2. Turysta

Spóźniasz się do pracy, zakładasz sandały, robisz trwałą i wypijasz kawę z energetykiem. Śnieg po kostki, a ty zapomniałeś o ponownym zainstalowaniu endomondo? Uber to odpowiedź na twoje powtarzające się pytanie: cojaterazzrobiękurwa?! 
Podjeżdża dzik w nowym Fordzie Focusie pożyczonym od matki. Różaniec kiwa się obok wunder bauma, pachnie stokrotkami, a w głośnikach twoja ulubiona piosenka Eweliny Lisowskiej. Przez chwilę zapominasz o pracy, problemach, mrozach i podatkach. Czujesz się jakbyś jechał z rodzicami na wakacje do Szczyrku. 

- Przyjechałem se z Krakowa, żeby tu polatać, bo miasta nie znam. Byłem już kiedyś w Pomci, Enerdżi 2000 i Spiżu. Co jeszcze polecasz?
- Zmianę pasa, bo aktualnie jedziemy pod prąd.
- A, sory, bo miasta nie znam nie? Gdzie ten rynek, bo mi się GPS zgubił?
- Prawo, lewo prawo, prawo, lewo, zmiana pasa, lewo.
Tutaj kierowca prawie potrąca pieszą.
- Wie pan co, jednak tutaj wystarczy.

Wysiadłem i oceniłem przejazd na 3/5



3. Młody Janusz

Wsiadasz w piątek po pracy. Jesteś barmanem, więc trzecia w nocy, to jak dziewiętnasta. Od progu tłumaczysz, że wracasz z pracy, a nie z imienin, a to co tłucze się w torbie to zapas Kubusia, a nie Tyskiego. Nie zwraca na to uwagi, gładzi wąsy i podnosi głos. W pierwszej chwili nie wiesz, o co chodzi. Marzenia o krakowskiej suchej w twojej lodówce rozmazują się. Wytężasz słuch, jak Miły chłopak (punkt 1). 

- Jebane sępy, stoją i sępią, nie wiadomo czymu!
- Taksówkarze?
- No mówia, ży sempy

Przez resztę podróży słuchasz ciekawych historii o wspomnianych sępach. Dowiadujesz się, że przy dworcu jest najwięcej padliny, a najgorzej jest przy Preparze. W duchu cieszysz się, że przynajmniej będziesz szybko w domu i nie musisz wdawać się w konwersację, bo Janusz ewidentnie jest monologistą.

4/5 - za dużo niecenzuralnych słów.



Każda rzecz ma swoje plusy i minusy. Czekolada jest dobra, ale tuczy. Kawa pobudza, ale nie ugasi pragnienia lepiej niż wódka. Uber jest użyteczną aplikacją, ale… 



  • nigdy nie wiesz, na kogo trafisz
  • Warszawska i Mariacka to nie to samo
  • telefon czasami traci zasięg
  • niektórzy prawo jazdy wygrali w chipsach
  • taksówkarze lubią ustawki, a głowę masz tylko jedną 




Podsumowując - jeśli masz ochotę na przygody, poznanie nowych ludzi, obcych kultur i jazdę nowymi samochodami - Uber jest dla ciebie. Jeśli jednak jesteś tradycjonalistą bez chęci przygód - wybierz taksówkę. Albo zadzwoń po tatę. Wtedy masz Ubera, Lidera i prywaciarza w jednym. 


*opowiedziane historie nie są wymyślone, przeżyłem je na własnej skórze. 

Skomentuj







- Copyright © Jakub Jurkiewicz -

Designed by Adam Morawski