Znajdź mnie na Facebooku
19.11.2013

Chodzą coraz wolniej. Bardziej się nie chce. Albo po prostu jest zimniej. Czasami stają w miejscu, oglądają się na boki i przechodzą na czerwonym świetle. Bywa, że patrzą na drugą stronę, przed siebie. Wyczekują podświetlanego na zielono człowieka, z jedną schematyczną nogą wyciągniętą do przodu.


Można to obserwować ukradkiem i przez przypadek. Stawanie naprzeciw siebie i oczekiwanie. Zawsze na to samo, choć w dwóch innych rzeczywistościach. Chudzi i chorzy, w szarych adidasach znalezionych gdzieś i kiedyś. Spod starej kurtki wychodzą znoszone podkoszulki. Z wyblakłymi reklamówkami, w których trzymają wszystkie swoje skarby. Popękane od zimna brudne ręce zaciskają się na uchu. Chwieją się lub stoją trzeźwo, chociaż nawet ci na takich nie wyglądają. Patrzą w asfalt, czasami tylko naciskają nerwowo guzik, pod którym napis prosi o naciśnięcie. Udają, że się spieszą. Naprawdę nie mają do czego. Próbują na siebie nie spoglądać. Chyba że chcą pożyczyć złotówkę. Mają za sobą przeszłość, każdy inną. Mniej lub bardziej kolorową. Bez perspektyw i pomysłów na życie. W każdy poniedziałek odbierają żywność z pobliskiego ośrodka pomocy. Jedni przywykli już do takiego życia, a dla innych to tylko – jak się wydaje - okres przejściowy. 

Skomentuj







- Copyright © Jakub Jurkiewicz -

Designed by Adam Morawski