Znajdź mnie na Facebooku
6.02.2014

Od zawsze wciskano mi owoce i warzywa do ręki, mówiono jedz. Doceniam to dopiero teraz. Wiem, jakie to ważne w życiu. Jednak, żeby dojść do tego etapu i świadomości, miałem dzieciństwo, którego nie zamieniłbym na inne. Pełne szybkiego jedzenia, szybkich koleżanek i sportów ekstremalnych.


Szkoła podstawowa to nie tylko nudne lekcje, na których poznawało się świat i słuchało z prawdziwą ciekawością miłych pań w zielonych garsonkach z bazaru. Pamiętam przerwy, grę w ganianego i dyżurnych mówiących, że trzeba przejść drugą strona schodów, bo ta jest zarezerwowana dla nauczycieli. Wtedy poznawało się pierwszych znajomych, z którymi chodziło się na chipsy, oranżadę lub coś, co było słodkie słone i niezdrowe. Siedziało się pod sklepikiem szkolnym i rozmawiało długie minuty w oczekiwaniu na pszyrę, która w tamtych czasach uchodziła za najtrudniejszy przedmiot. Chipsy idealnie pasowały do takich chwil. Tłuste ręce wycierało się o spodnie i nie było problemu.
Teraz takie chwile chce dzieciom zabrać SLD. Obiecali, że do 2015 roku ze szkół znikną: batoniki, ciastka, słone paluszki i precelki, produkty mleczne, drożdżówki, napoje gazowane i niegazowane z dużą ilością cukru, fast foody i zupki chińskie (mój sklepik nie był aż tak bogaty, żeby sprzedawać dwa ostatnie produkty). Pomysł jest tłumaczony tym, że ponad dwadzieścia procent dzieci w polskich szkołach ma nadwagę, dlatego będą jadły wodę. Rodzice zwracają mniejszą uwagę na to, co kupują ich dzieci, dlatego zajęli się tym politycy.
Są naturalnym elementem każdej klasy. Pomyślcie teraz o swojej podstawówce. Dwanaście lat temu ją zaczynałem. Wszędzie były grube dzieci. Nic się nie zmieniło. Kupowaliśmy chipsy i siadaliśmy w kącie. Pani sklepikarce mówiło się, żeby wymacała opakowanie, bo każdy chciał mieć pokemona albo inny gadżet, który wtedy był na wagę złota, a nie nad – wagę.
Inną kwestią jest cena. Za złotówkę można było kupić chipsy i soczek z rurką. Teraz za złotówkę nie kupisz nawet połowy chipsów. Czas po szkole spędzało się na podwórku, gdzie jadło się chipsy. Później biegało się po drzewach, jeździło na rolkach i rowerze. Kiedyś rodzice nie mogli doprosić swoich dzieci, żeby wróciły do domu na kolację i wieczorynkę. Teraz sami je wyrzucają, bo komputer stał się jedyną formą spędzania wolnego czasu.
W pierwszej klasie szkoły podstawowej miałem beemiksa z żółtymi kołami. Już wtedy wiedziałem, czym jest lans i na co lecą dziewczyny. Chciałem zażyć trochę adrenaliny i wyniosłem go na szczyt schodów. Usiadłem na żółtym, plastikowym siodełku, popatrzyłem, jak sąsiadka wiesza pranie i zjechałem. Na brzuchu. I głowie. Skończyło się bez konieczności szycia moich ran, które na szczęście nie były otwarte i nie krwawiły. Wszystko układało się pięknie, bo mama nie zauważyła. Już wtedy miałem kilku znajomych, którzy nie pozwoliliby trwać jej w nieświadomości, więc gdy jadłem kolację i oglądałem wieczorynkę, ktoś zapukał do drzwi. Mama je otworzyła i zobaczyła moją koleżankę z klasy, która powiedziała jej szybko tylko jedno zdanie: Plose Paniiiii, a Kuba zjeżdżał po schodach. Wieczorynka trwała przez godzinę, ale już poza telewizją. Czy to było zniechęcające? Nie. Od tamtej pory nauczyłem się zjeżdżać tak, żeby nikt nie widział. Później do roweru dołączyłem rolki, a w zimie sanki. Efekt jest taki, że ze schodów umiem już zjeżdżać na wszystkim - zaczynając od roweru, a kończąc na głowie.
Dobrze wspominam czasy podstawówki. Nie miałem jeszcze komputera, a dzisiejszych pierwszoklasistów nie było jeszcze w planach. Rozumiem zagrożenie, jakie płynie z niezdrowego jedzenia, ale nie o nie tutaj chodzi. Chodzi o styl życia współczesnych dzieci, które coraz częściej wolą zjeżdżać na rowerach w grach komputerowych niż rozwalać sobie łokcie i kolana. Patrzę na swoje blizny i uśmiecham się do siebie, gdy znajdę jakiś mały kartonik w paczce chipsów. To moje dzieciństwo. Sporty ekstremalne, szybkie samochody i szybkie dziewczyny. Na owoce i warzywa – jak na dorosłość – przyjdzie jeszcze czas.

  1. Z wiekiem niewiele się zmienia teraz mamy po 20 lat i kręcą nas: szybkie dziewczyny, wolne samochody, niezdrowe niskogatunkowe alkohole, papierosy, jointy itp ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasy się zmieniają. Ahh.. Kiedy to było! Pamiętam jak wychodziłam z kocykiem na trawkę, a wychodzą z trawką na kocyk :<

    OdpowiedzUsuń







- Copyright © Jakub Jurkiewicz -

Designed by Adam Morawski