Znajdź mnie na Facebooku
26.03.2014

W przedszkolu zawsze byłem wujkiem, synem, tatą lub listonoszem. Gotowałem obiady w plastikowych garnkach, jeździłem plastikowym samochodem i biegałem z plastikowymi klockami lego. Później jedliśmy obiad i chowaliśmy niedobre mięso mielone pod ziemniaki. W sześciolatkach już nie leżakowaliśmy, kazali nam się uczyć literek, a zamiast zabawy uczyli nas czytać i pisać Ala ma kota.

Parę lat minęło. 
Garnki, samochód i klocki lego też są, ale nieco inne. Gotuję prawdziwe jedzenie, będę jeździł prawdziwym samochodem, a z prawdziwych ceglanych klocków zbuduję dom. Zacząłem życie, do którego tak ciągnęło mnie już od przedszkola. To jednak już nie zabawa, wszystko dzieję się na poważnie, ale nadal mam wrażenie, że otaczają mnie dzieci. Te same, które kiedyś rzucały się po głowie drewnianymi klockami, robiły kupę obok muszli klozetowej,  wsadzały mięso pod ziemniaki i...
...kradły figurki powerrengersów z mojej szuflady.
Każda szuflada miała swój obrazek, ja miałem pięć czerwonych kropek. To takie archaiczne, przedszkolne profilowe. Teraz jest portal społecznościowy, wirtualna wersja szuflady z obrazkiem, na którym najczęściej znajdują się twarze. Do każdej szuflady można zaglądać, zostawić coś swojego lub tylko oglądać. W przedszkolu mieliśmy parę wspólnych szuflad. W pierwszej pani Halinka chowała nasze rysunki, pierwsze literki i sprawdziany, które polegały na zmieszczeniu zdania w pięciu linijkach. Każdy dostawał piątkę. Do drugiej wrzucaliśmy prezenty dla pani Halinki. Z reguły były to pokolorowane domki i ludziki - patyczaki.
W wakacje pracowałem, żeby mieć na dobry start na studiach. Traktowałem wszystko poważnie, uczyłem się pilnie i zdałem pierwszą sesję w życiu. Po chwili dowiedziałem się, że wszystko poszło, jak krew w piach. Ktoś otworzył naszą szufladę, oblał wszystko benzyną i podpalił.
Kiedyś był parapet, na którym sialiśmy rzeżuchę. Była pyszna na kanapkach z białym serem. Życie stało się bardziej agresywne. Dorośli ludzie sieją wiatr i zbierają burzę, jedzą swoje mielone, bo nigdy nie dostali ziemniaków, pod które mogliby schować swoje niedobre mięso.
Już rozumiem, dlaczego w sześciolatkach nie pozwalano nam leżakować. Żeby nikt nie narysował nam kutasa na czole. 




Skomentuj







- Copyright © Jakub Jurkiewicz -

Designed by Adam Morawski