2.04.2014
Ustawiasz
czajnik na gazowym palniku lub go włączasz, bo masz elektryczny.
Czekasz krótką chwilę, a para swobodnie wydobywa się z niego.
Zalewasz kawę wrzątkiem pozlepianym z twoimi snami. Poranki bywają
naprawdę ciężkie. Nie zdążyłeś się jeszcze obudzić, a zapach
kawy już wymieszał się ze spalinami.
Odpalasz
papierosa i bierzesz łyk brązowego, ciepłego napoju. To mantra
twoich dni, styl życia, który sam sobie usystematyzowałeś. Jesteś
przecież kowalem swojego losu. Trzecia Wojna Światowa? Putin? Krym?
Wszystko na raz. Średniowieczny człowiek nie otrzymał tylu
informacji w ciągu swojego życia, co ty w jeden dzień. Informacja
to las tropikalny, przez który musisz codziennie się przedzierać i
znajdować tylko to, co jest naprawdę potrzebne. Satelity już
wiedzą, co robisz sobie na śniadanie. Znów płatki? Nic mi do
tego, może lubisz. Gasisz papierosa w zimnej kawie i wchodzisz w
suchą kąpiel spalin razem z tysiącami innych mieszkańców tej
Wyspy Niewyspania.
Wieżowce
liżą chmury, skwar, ruch i krzywe chodniki. Pogoda znów ma swoje
kaprysy i nie wita cię z otwartym, błękitnym niebem. Dla jednych
jesteś jednym z cieni, które wolno suną z punktu A do punktu B.
Bywają też tacy, którzy widzą w tobie bankomat z drobnymi.
Zazwyczaj są to ci noszący w reklamówkach czas. Gdzie oni
idą? Para z rur wydechowych i dym papierosowy mieszają się,
perfumując wszystkich obficie. Czasami szukasz pośród tych
wszystkich głów jakąś ładniejszą, z pięknymi oczami. Muzyka pomaga dopełniać
ten codzienny rytuał. Każdy wsłuchuje się w coś innego. Inna praca, uczelnia, zajęcie lub jego brak.
Wszystko inne, a jednak mamy tyle wspólnego. Miasto to tlen, który uzależnia.
Wolność, ale ta niewidzialna. Wydaje ci się, że jest pozorna. Jednak wielu ludzi chciałoby ją mieć wraz twoimi problemami, kredytem na mieszkanie, uzależnieniem od używek i wszystkim tym, co nazywasz gównem.
A
Jurkiewicz znowu zjadł jogurt z musli, biega na Trzech Stawach i
wymyśla różne głupoty.

wolność jest więzieniem, ot co.
OdpowiedzUsuń