7.04.2014
Nawet
jeśli jesteś wolnym hipisem, który odżywia się świeżym i
naturalnym skrzypem polnym, a wodę na herbatę z igieł sosnowych
gotujesz na ognisku, to kiedyś z pewnością będziesz potrzebował
paliwa do swojego ogórka. Co za tym idzie? Pieniądze. Potrzebujesz
ich zawsze, jesteś od nich zależny i prawie wszystko obraca się
wokół nich. Możesz się ze mną nie zgodzić, ale i tak mam rację.
Nie
mogę powiedzieć, że nie zastanawiałem się o zostaniu takim
hipisem. Trwało to krótką chwilę, bo następstwem tego była myśl
o dobrej kawie, wygodnym łóżku, szybkim samochodzie, szalonych
wakacjach w ciepłych krajach i całym szajsie, który lubię i który
można dostać tylko za pieniądze. Oczywiście włączając w to
narkotyki. Zdobyć wykształcenie i zostać szefem wszystkich
szefów, który sam będzie wybierał sobie godziny pracy? Czemu nie.
Moje nieskomplikowane marzenia spowite mgiełką niepewności skrycie
ukrywanej pod bujnymi włosami.
W
swoim życiu miałem parę zajęć, za które otrzymywałem
wynagrodzenie. Wszystkie były przyjemne i nie sprawiały trudności.
Może oprócz jednej, ale po kolei...
Segregacja
folii.
Pewien
bardzo miły pan poprosił mnie o przysługę. Chciał, żebym w jego
garażu segregował zalegającą folię. Dawał siedem złotych za
godzinę, więc się zgodziłem. Zadanie polegało na pakowaniu jej w
różne worki. Jeden był na kolorową, a drugi na białą. Do
trzeciego wrzucałem śmieci, które folią nie były - wtedy
nauczyłem się, czym jest celofan. Robiłem to co jakiś czas, po
dwie godziny. Mnożyłem swoje kieszonkowe, a wydawanie pierwszej
zarobionej uczciwie kasy było bezcenne. Wszystko skończyło się,
gdy zajęcia szkolne pochłaniały dużą część mojego czasu, a
matura zbliżała się wielkimi krokami. Jeździłem autobusami z
repetytoriami i uczyłem się. Żartuję, grałem na komórce i
robiłem wszystko, co nie było nauką. Po dziś dzień zastanawiam
się, kto folię skupywał i po co ona mu była i dlaczego opłacalnym
było mnie zatrudniać. Pewnie pytania pozostaja bez odpowiedzi.
Przekładanie
wiertarek z palety na paletę.
Biuro
pracy, do którego zapisałem się w ubiegłe wakacje odpowiedziało
dość szybko na moje ubogie CV, napisane świeżo po maturze.
Dostałem pracę w gliwickiej strefie ekonomicznej. Firma zajmowała
się elektronarzędziami. Moje odpowiedzialne zadanie polegało na
przekładaniu owych narzędzi z palety na paletę, obwiązywanie tego
folią i ustawianie w rzędach po to, żeby operator wózka widłowego
mógł zawieźć to wszystko na naczepę tira. Tysiąc wiertarek? Nie
ma problemu. Milion wierteł? Już sie robi. Przychodziły też
narzędzia, które wyglądały jak betoniarka połączona z kosiarką.
Ważyły bardzo dużo, a na palecie trzeba było ułożyc z tego
wieżę na dwa metry. To już był problem, na który najbardziej
narzekał mój kręgosłup. Elektronarzędzia przychodziły z zachodu,
a my przepakowywaliśmy to zgodnie z normami wschodu i południa.
Czechy, Słowacja, Rosja i inne kraje miały inne zasady układania
towaru na paletach. Nie wiem, jaki miało to sens. Ważne, że za
osiem godzin wpadało ponad sześćdziesiąt złotych. Do domu wracałem
na rowerze. Przez las. Po dwudziestej drugiej. Do dzisiaj nie wiem,
jak uniknąłem wypadku. Wypadków, wielu wypadków z udziałem
TIRów. Pracowałem tam mniej niż miesiąc i zawsze będę współczuł
ludziom, którzy wiążą z tą pracą swoje najbliższe lata. Dla
mnie była to szkoła życia, w której nauczyłem się czym różni
się jednorazówka od europalety.
Kolejnej
pracy, w której miałem przyjemność zarabiać, poświęcę
następny tekst. Ile kosztują pieniądze? Wysiłek, poświęcenie i
czas. Dużo czasu, który jest o wiele cenniejszy niż chleb z
hajsem. Pozdrawiam Masłowską, o której ostatnio głośno.

"Zawieźć" - to raz.
OdpowiedzUsuńCiekawie jak zawsze - to dwa.
Kocham mieć pieniądze. I teraz ktoś się oburzy bo "pieniądze szczęścia nie dają". Wakacje mnie uszczęśliwiają - żeby je mieć, potrzebuję pieniędzy. Książki mnie uszczęśliwiają - żeby je mieć potrzebuję pieniędzy. Bycie zdrową mnie uszczęśliwia - o nie! Na to również potrzeba pieniędzy. - To po trzecie
D.
Dziękuję za zwrócenie uwagi na błąd.
UsuńOczywiście - wszystko jest dobrze, dopóki kręci się pieniążek.