17.06.2014
Ostatnio mojemu kotu jest
bardzo ciepło. Kładzie się pośrodku przedpokoju i mruży oczy
rozpościerając swoje duże ciało na zimnych płytkach podłogowych.
W upalne dni, kiedy słońce wdziera się przez zakurzone szyby,
widać unoszące się w powietrzu białe kudły Mirona. Czasami łączą
się i powstają z nich nowe koty, które niezbierane tworzyłyby
swoje wioski gdzieś w zakątkach mojego pokoju.
Miron cały dzień chodzi
po czteropokojowym mieszkaniu bez celu. Bo jaki można mieć cel,
będąc kotem? Czasami napije się wody, pochrupie chrupki i położy
się spać. Śpi w różnych miejscach. Łóżka, podłoga, szafa (w,
na i pod), parapety, fotele, kartony, koszyki itd. Bywa, że zamruczy
i prosi łapą o jedzenie. Wieczorem dokładnie się myje i zasypia.
O czwartej rano biega po całym mieszkaniu, atakuje swoje odbicie w
dużym lustrze, piszczy i wbiega na moją głowę. To całe jego
życie.
Niektóre z kocich
zachowań zauważyłem u siebie. Za często się rozleniwiam, za dużo
śpię i snuję się bez sensu. Dzisiaj wyprowadziłem się z
akademika i wróciłem do domu. Tylko na czas wakacji. Rok życia w
dużym plecaku i paru torbach. Zaledwie cztery zejścia na parking,
żeby go spakować w czarny samochód. Powinienem się cieszyć -
zacząłem cudowny okres wakacji, ale przez chwilę się zawahałem w
swoim optymizmie. W tym małym pokoju zostawiłem jakąś cząstkę
wolności, bo był to pierwszy rok samodzielnego życia. Nie mogę
jednak się nie poruszać, nie iść do przodu. Ktoś mądry
powiedział kiedyś, że jeśli pływasz w miejscu, to utoniesz.
Dlatego powoli uczę się nie być kotem, choć czasem lubię, jak
ktoś podrapie mnie po plecach.
![]() |
| Miron. |
PS. Czy ktoś
szuka współlokatora lub jest zainteresowany wspólnym wynajęciem
mieszkania w centrum Katowic?
