Znajdź mnie na Facebooku
17.06.2014

Ostatnio mojemu kotu jest bardzo ciepło. Kładzie się pośrodku przedpokoju i mruży oczy rozpościerając swoje duże ciało na zimnych płytkach podłogowych. W upalne dni, kiedy słońce wdziera się przez zakurzone szyby, widać unoszące się w powietrzu białe kudły Mirona. Czasami łączą się i powstają z nich nowe koty, które niezbierane tworzyłyby swoje wioski gdzieś w zakątkach mojego pokoju.

Miron cały dzień chodzi po czteropokojowym mieszkaniu bez celu. Bo jaki można mieć cel, będąc kotem? Czasami napije się wody, pochrupie chrupki i położy się spać. Śpi w różnych miejscach. Łóżka, podłoga, szafa (w, na i pod), parapety, fotele, kartony, koszyki itd. Bywa, że zamruczy i prosi łapą o jedzenie. Wieczorem dokładnie się myje i zasypia. O czwartej rano biega po całym mieszkaniu, atakuje swoje odbicie w dużym lustrze, piszczy i wbiega na moją głowę. To całe jego życie.

Niektóre z kocich zachowań zauważyłem u siebie. Za często się rozleniwiam, za dużo śpię i snuję się bez sensu. Dzisiaj wyprowadziłem się z akademika i wróciłem do domu. Tylko na czas wakacji. Rok życia w dużym plecaku i paru torbach. Zaledwie cztery zejścia na parking, żeby go spakować w czarny samochód. Powinienem się cieszyć - zacząłem cudowny okres wakacji, ale przez chwilę się zawahałem w swoim optymizmie. W tym małym pokoju zostawiłem jakąś cząstkę wolności, bo był to pierwszy rok samodzielnego życia. Nie mogę jednak się nie poruszać, nie iść do przodu. Ktoś mądry powiedział kiedyś, że jeśli pływasz w miejscu, to utoniesz. Dlatego powoli uczę się nie być kotem, choć czasem lubię, jak ktoś podrapie mnie po plecach. 



Miron.




PS. Czy ktoś szuka współlokatora lub jest zainteresowany wspólnym wynajęciem mieszkania w centrum Katowic?

Skomentuj







- Copyright © Jakub Jurkiewicz -

Designed by Adam Morawski